Mniam mule

Mniam: z czym to się je

Pod koniec czerwca ruszyła nowa kulinarna apka – Mniam. To jednak nie kolejne narzędzie do zamawiania jedzenia do domu, a aplikacja pozwalająca na zarezerwowanie miejsca w restauracji – wraz z posiłkiem. Przez ostatni miesiąc sprawdzałem jak pomysł sprawdza się w Krakowie.

O planach uruchomienia Mniam dowiedziałem się jakoś przed Wielkanocą i początkowo byłem nastawiony do pomysłu sceptycznie. Nie dlatego, że nie podobała mi się idea – po prostu we wszelkich akcjach/promocjach/systemach w rodzaju programów lojalnościowych, zakupów grupowych etc. zwykle uczestniczą knajpy, które radzą sobie średnio, mają średnie jedzenie, a ich pomysłem na przyciągnięcie klientów są niekończące się obniżki cen, a nie poprawa jakości.

W Mniam selekcja restauracji jest całkiem interesująca, a oferta różni się w zależności od dnia i sukcesywnie się rozrasta. Zacznijmy jednak od początku.

Jak działa Mniam?

Po pobraniu aplikacji i dodaniu karty kredytowej możemy przejść do przeglądania ofert. Oferty pogrupowane są według pory – śniadanie (do 12:00), lunch (12:00-17:00) i kolacja (17:00-21:00). Zestaw propozycji różni się każdego dnia, choć to zależy od restauracji, bo niekiedy mamy w ofercie to samo danie przez kilka dni. Po wybraniu interesującej nas opcji, klikamy „rezerwuj”, zaznaczamy za ile będziemy na miejscu (od 15-60 minut) i udajemy się do restauracji. W idealnej sytuacji, danie jest gotowe kilka minut po naszym przyjściu. To działa różnie – niektóre restauracje czekają do przyjścia klienta i dopiero wtedy biorą się za przygotowania, inne faktycznie podają posiłek ekspresowo. Moje doświadczenie pokazuje, że im dłużej działa aplikacja, tym bliżej jesteśmy ideału.

Po zjedzeniu posiłku płacimy – przez aplikację, kartą lub gotówką. Można poprosić o podzielenie rachunku między płatność aplikacją i inną metodą – przydaje się, jeśli mamy kody rabatowe o określonej wartości.

Ale po co mi taka aplikacja?

Zastanawiałem się czy będę korzystać z aplikacji po okresie testów, kiedy skończą się kody rabatowe. Doszedłem do wniosku, że tak – z kilku powodów:

Po pierwsze, dzięki Mniam wybrałem się do kilku miejsc, do których normalnie pewnie bym nie poszedł. Albo nie wiedziałem o ich istnieniu, albo z góry zakładałem, że nowa restauracja na Sławkowskiej nie jest warta uwagi, lub nie mogłem znaleźć menu danego miejsca w necie. W trakcie korzystania z Mniam zdjęcia danej potrawy oraz opinie klientów dostępne wewnątrz aplikacji kilka razy zaowocowały smacznymi odkryciami (np. Bistro Bene, Marcelino Chleb i Wino, czy przeniesiona na Podgórze Manzana).

Po drugie, oferty specjalne. Sporo ofert dostępnych wewnątrz Mniam daje dodatkowe profity w postaci piwa/wina/lemoniady za złotówkę, dania dla dwóch osób w niższej cenie, czy pozycji niedostępnych w normalnym menu. Promocje są zawsze spoko, więc na pewno mając chęć wyjść na miasto, będę sprawdzał, co dobrego dziś w Mniam.

 

burger i frytki

Po trzecie, wygoda. Coraz więcej rzeczy zamawiam korzystając ze smartfona, więc doceniam aplikację, dzięki której mogę zarezerwować miejsce w knajpie bez konieczności dzwonienia/pisania na fejsie, która daje pewność, że moja wiadomość dotrze i zostanie odczytana. Poza tym w jednym miejscu mam ofertę danego miejsca, opinie o nim, wskazówki dojazdu, oraz moduł płatności, co znacznie ułatwia życie.

Dobry początek, ale jest miejsce na poprawę

Mniam miało drobne problemy na etapie rozruchu – obsługa nie zawsze wiedziała, jak działa system, zdarzało się, ze zamówienia znikały i był problem z płatnością, ale te niedogodności mieściły się w granicach przyzwoitości. Przydałoby się kilka dodatkowych opcji: więcej ofert z jednego miejsca, możliwość personalizacji zamówienia, czy podgląd menu danej knajpy. No i dobrze by było, żeby wszędzie jedzenie podawane było kilka minut po przyjściu.

 

Co z tym jedzeniem

Na koniec kilka słów o istocie aplikacji czyli o jedzeniu. Większość odwiedzonych miejsc prezentowała niezły poziom – leniwe śniadanie w ogródku Bistro Bene to świetna opcja na weekend ze znajomymi, mule w Marcelino Chleb i Wino są rewelacyjne, a potężnymi porcjami meksykańskich pyszności w Manzanie możnaby wykarmić tabun wojska. Warto też wybrać się do bardzo przyjemnego ogródka Pino Garden (np. na steka), albo do Pieca na Zabłociu na pyszna pizzę. Omijajcie za to restaurację Kazimir – ich bufet śniadaniowy jest na poziomie dwugwiazdkowego hotelu w Radomiu, a mające poprawić wrażenie prosecco okazuje się półsłodkim winem musującym.  To na szczęście jedyna wpadka na kilkanaście odwiedzonych miejsc, więc nie ma się co zniechęcać.

burger wegański

Aplikację możecie pobrać stąd. Jeśli dodatkowo wpiszecie kod polecający krz.sok81, dostaniecie 25 zł na pierwsze zamówienie. Testujcie i dajcie znać, jak wasze wrażenia :). Na razie aplikacja działa tylko w Krakowie, ale kolejne miasta są w planach, więc śledźcie Mniam na Facebooku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *