domowa kostka rosołowa

Domowa kostka rosołowa

Dziś miał być kolejny wpis o dyni, okazało się jednak, że moją kartę pamięci trafił szlag, a razem z nią zdjęcia lecza z dyni. Zanim więc sfotografuję je ponownie (a jest wybitne), musicie zadowolić się czymś prostszym, ale za to bardziej przydatnym. Przed wami domowa kostka rosołowa.

Jak wspominałem nie raz, od dłuższego czasu dokładnie badam etykiety wszystkiego, co kupuję i wspomagając się aplikacją eFood eliminuję wszystko, czego skład mi nie odpowiada. O tym, że gotowe kostki rosołowe do najzdrowszych nie należą wiedziałem nawet wcześniej, ale niespecjalnie się tym przejmowałem. Dopóki nie dowiedziałem się, że taką kostkę mogę sobie zrobić sam.

Właściwie to nie kostkę a pastę. Sklepowe buliony w proszku trzymają się kupy głównie dzięki chemikaliom, dlatego domowa wersja ma trochę inną konsystencję. Formę kostkową można osiągnąć mrożąc ją jak kostki lodu, albo piekąc na blasze, nie widzę jednak w tym większego sensu – tylko się człowiek urobi, a efekt będzie podobny.

warzywa na rosół

Taka domowa kostka rosołowa jest wbrew pozorom bardzo przydatny. Rosołu z niego raczej nie gotuję, ale do sosów, zup, ryżu, kaszy, makaronów czy zapiekanek nadaje się świetnie. Ponadto z racji sporej zawartości soli, można go bezproblemowo przechowywać w słoiku w lodówce przez 2-3 miesiące. Tata narzekał, że dla niego bulion jest trochę zbyt gruboziarnisty i na dole garnka zostają „śmietki”, ale cóż, wszystkimi nie dogodzę 🙂

Nie przeraźcie się ilością składników – w końcu to koncentrat przyprawowy, musi ich być dużo. Na razie przerabiałem wersję grzybową i warzywną, bo przed mięsnymi mam pewne opory (wydaje mi się, że mogę nie wytrzymać tak długo, a bez sensu robić mniejszą porcję).

Składniki:

Grzybowa kostka rosołowa:

5 ziaren ziela angielskiego
7 ziaren pieprzu
5 ziaren jałowca
2 listki laurowe
1/2 natki pietruszki –
10g lubczyku
2 łyżeczki majeranku
2-3 łodyżki rozmarynu
1 łodyżka bazylii
1 łyżeczka tymianku
pół białej części pora
1/4 selera
100 g marchewki
1 cebula
70g grzybów leśnych (świeżych, albo namoczonych suszonych)
3 ząbki czosnku
3 łyżki oliwy z oliwek
1 szklanka wody
50 ml czerwonego wina
100 g soli

domowa kostka rosołowa

Zwykła kostka rosołowa

5 ziaren ziela angielskiego
7 ziaren pieprzu
2 listki
1/2 natki pietruszki
10 g lubczyku
2 łyżeczki majeranku
1-2 łodyżki rozmarynu
2 łodyżki bazylii
1 łyżeczka tymianku
pół białej części pora
1/4 selera
100 g marchewki
1 cebula
3 ząbki czosnku
3 łyżki oliwy z oliwek
1 szklanka wody
100 g soli

Przygotowanie:

1. Wszystkie warzywa pokrójcie w kostkę, przyprawy utłuczcie w moździerzu, zioła posiekajcie i wszystko wrzućcie do malaksera

2. Dolejcie składniki płynne i zmiksujcie tak gładko jak się da

3. Przełóżcie na teflonową patelnię i podgrzewajcie na małym ogniu przez jakieś pół godziny

4. Kiedy woda odparuje przełóżcie raz jeszcze do malaksera i zmiksujcie

5. Zamknijcie szczelnie w słoiczkach i przechowujcie w lodówce

Jedna kopiata łyżeczka pasty odpowiada 1 kostce bulionowej.

domowa kostka rosołowa

99 thoughts on “Domowa kostka rosołowa

  1. W domu robię dość podobnie (choć nie odparowuję soku całkowicie). Zamiast cebuli polecałbym dodanie jednego pora więcej. Akurat cebula potrafi nieoczekiwanie zepsuć nam przetwory, zwłaszcza te niepasteryzowane podczas gotowania. Podobnie zresztą ma majeranek 😉

  2. Ciekawy przepis. Chetnie bym wyprobowala, bo akurat tez probuje sie wystrzegac nieptrzebnej chemii i innych smieci w jedzeniu, ale nie mam malaksera 🙁 Czy myslisz wyszloby w blenderze?

    Dziekuje i pozdrawiam!
    Aga

  3. Sama używam kostek rosołowych, ale za każdym razem gdy je biorę do ręki to się grubo zastanawiam czy ich użyć – ze względu na te wredne ulepszacze. Niestety nie wpadłam wcześniej na to, że można samemu wykonać coś podobnego, ale zdrowego. Na twój wpis trafiłam przypadkiem, ale mnie zainspirował do wykonania tej pasty 🙂 Jutro się biorę za jego przygotowywanie!

  4. Hej, ja znam troche inna wersje, ktora poznalam we Wloszech gdzie kostki rosolowe sa, ale raczej sie ich nie uzywa. Nie ma tam Vegety,nie ma magi,arosol sie je,,,,i to pyszny.Moj przepis rozni sie tym , ze gotuje sie warzywa w wodzie,czyli robi sie bulion warzywny, kiedy woda zredukuje sie bardzo znacznie miksuje sie warzywa ,a calosc przechowuje jak lod w kostkach, tym sposobem mozna zrobic bulion miesny,grzybowy,jaki chcemy, polecam.

  5. Nie bardzo tylko rozumiem, gdzie w tym jest bulion? Na własny użytek gotując wywar z mięsa odlewam trochę do małych kubeczków i mrożę w zamrażalniku – polecam.

    • Hej,

      żeby powstał bulion, bierzemy łyżeczkę takiej pasty i rozpuszczamy we wrzątku (jak zwykłą kostkę rosołową). Wiadomo, że wywar z mięsa lepszy. To jest opcja doraźna, bo nie zawsze mamy czas na gotowanie wywaru, albo miejsce na jego przechowywanie w zamrażalniku 🙂

  6. Domowa kostka rosolowa to jest to czego szukam.naturalne skladniki bez zbednych dodatkoww polepszajacych smak i konsystencje.ostatnio bacznie zwracam uwage na to co gosci na moim stole jako ze mam 2 letniego szkraba ktoremu chcialabym zdrowo gotowac.
    Taka pasta ziolowo warzywna z pewnoscia nie zaszkodzi i bedzie smacznym dodatkiem do potraw takze dla dziecka.
    Dziekuje za przepis.

  7. Bardzo fajny pomysł 🙂 Osobiście nie używam ani kostek, ani innych przyprawek odkąd moja córka rozchorowała się od rosołku z taką przyprawką 🙁 Okazało się, że „zdrowy” rosołek, gotowany przez babcię, tylko na tej przyprawce, tak ją uczulał, że od razu wymiotowała i odwadniała się. Od tamtej pory nawet nie patrzę na półkę z tymi przyprawkami. Gotuję z dodatkiem ziół, świeżych warzyw, mięsa, a moja córka już dawno zapomniała o alergii pokarmowej. Pomysł własnej kostki wypróbuję 🙂 Pozdrawiam

  8. Dziękuje za przepis, to naprawde może byc super! Ja do tej pory od wielu lat stosuje „swój” przepis na dosmaczanie potraw (nie uznawałam nigdy kostek knoprr itp) .Moja metoda jeszcze łatwiejsza : kupuję ok.20 róznych przypraw dostepnych we naszych sklepach (majeranek,tymianek,czaber, lubczyk,pryprawa włoska,ziele,liśc,pieprze zioowy i zwykłe i kolorowe,drobno zmielony susz warzywny,i inne dostepne). Wszystko rozdrabniam jak trzeba mieszam dokładnie i pakuje do słoiczków. Dodaje do zup,pasztetów,pieczeni itp. rewelacja,sprawdzone przez 20 lat!

  9. Bardzo interesująca alternatywa dla kostki rosołowej.. ja od dawna robię podobną mieszankę (przepis mam gdzieś zapisany) w proporcjach 1:1 różnych jarzyn (w tym zielonych) mieliłam w maszynce do mięsa co było męczace … ale taka jarzynka solona jest aromatyczna cały rok..i podnosi smak każdej potrawy .. spróbuję tego rozwiązania (powyżej) w malakserze i porównam…

  10. Ja stosuje dużą płaską łyżkę suszonej bazylii i jedną trzecią małej łyżeczki cząbru. Można dodać lubczyk. No i oczywiście marchewka, pietruszka, seler, pora. Do rosołu jeszcze nie stosowałem, ale w zupach, czy nawet farszu z mięsa i kapusty do pierogów jest po prostu pyszne. Należy zupę dłużej gotować aby wydobyć smak cząbru.

  11. Super przepis, na pewno wypróbuję. Mam tylko pytanie odnośnie tej aplikacji e food jest ona na andrioda i czy jest bezpłatna ? Dzięki za opowiedź. Pozdrawiam

  12. to chyba trzeba mieć naprawdę dużo czasu aby się z tym tak pieprzyć,
    Ja jednak wolę wrzucić tą „niezdrową” kostkę. Gorsze rzeczy jadamy.

  13. A ja proponuję sprawdzony sposób zarówno do rosołu jaki i do wszelkich zup. Oprócz dużej włoszczyzny i dobrego mięsa dodaję klika ziaren ziela angielskiego , trzy – cztery listki laurowe , ząbek czosnku , parę ziaren pieprzu , łyżeczkę ostropestu . Smak o niebo lepszy niż z jakimiś sztucznym kostkami.

  14. witam, zamiast kostki bulionowej i tej pasty w/w, mozna zrobic kiszona surowke ktora ma podobne zadanie do kostki, nie pamietam dokladnie, ale:
    marchew, pietruszka, seler (nie pamietam jakie jeszcze warzywa) trzemy na duzych okach tarki i w malych sloikach jak na dżemy wkladamy jak kapuste na kiszenie przesypujac warstwami sola, troche marchwi, troche pietruszki i selera szczypta soli itd powtarzamy, potem uciskamy lyzka i zakrecamy, po ukiszeniu dodajemy lyzke lub dwie takiej kiszonki do zupy, jezzeli ktos pamieta albo robil taka suruwke do zupy , prosze o podanie szczegolowego przepisu, na pewno bylo to dobre i zupa miala inny delikatny smak

  15. Ja taka kostke robie od dawna z przepisu Thermomix. Polecam jest drobno zmielona i rzeczywiście przypomina w smaku zwykłą kostkę rosołową, ale oczywiście o wiele bardziej zdrowa. Z takich przepisów polemam jeszcze wegetę robioną również w Thermomixie. bez konserwantów i całej tej chemii.

  16. a ja robię zupy bez kostek . 🙂 ale dla tych co robią zupy z kostką może być tak że i tak użyją kostki ze sklepu z 2 powodów . Pierwszy z lenistwa bo łatwo iść do sklepu i kupić gotowy produkt niż namęczyć się robieniem samemu takiej „kostki” w słoiku. Drugi powód to cena taka kostka kosztuje niecałe 2 zł a warzywa i przyprawy mogą więcej kosztować więcej niż taka kostka. Dla tej osoby co jest ważne brak chemii ale naturalne produkty przepisy są idealne ale dla wielu najważniejsza jest cena nie ważne że taki produkt jest naładowany chemią jak Czarnobyl ważne że kosztuje grosze.

    • No tak, cały czas pokutuje przekonanie, że jedzenie powinniśmy kupować jak najtańsze. Ciekawe, że jak zastanawiamy się nad kupnem telewizora czy samochodu, to jednak nie wybieramy najtańszego tylko dobry jakościowo.

    • Może się wydawać, że soli jest dużo ale ta pasta to taki rosołowy koncentrat. Daję łyżeczkę na pół litra wody i bulion jest wystarczająco intensywny w smaku i wcale nie jest za słony. A przy okazji sól konserwuje całość w słoiku i dłużej wytrzymuje w lodówce.

        • już miałam brać się za krojenie i mieszanie w garach 😉 ale ta ilość soli również mnie przeraziła. Teraz nieco uspokojona „solennie” obiecuję wypróbować przepis, bo takiego „wynalazku” bardzo brakuje w mojej kuchni zwłaszcza przy gotowaniu dla mojego Brzdąca

  17. Najlepszą alternatywą jest kura (lub kogucik) z podwórka. Wiem, co mówię. Właśnie jestem po takim obiadku. Do rosołu trzeba tylko włoszczyzny, a wychodzi wspaniały, aromatyczny, w smaku intensywny i aż słodkawy i żółty, jak by się tam nasypało jakiejś kurkumy. PYCHA. Mięso tez jest boskie (choć dla wychowanych na sklepowych, jałowych kurczakach pędzonych hormonami na początku nie takie łatwe do zaakceptowania). A potem, kiedy kurka zjedzona, warto jeszcze spojrzeć na kości. Te ze sklepowego kurczaka sa tak miękkie, że w zasadzie można je zjeść. A z kury z podwórka, to chrząstek nie da się oderwać, a kości są twarde, jak by były ze stali. Kostka rosołowa do rosołu? Masakra.

    • Rosół robię standardowo, mięso, warzywa i przyprawy. Ale gotuję go raczej rzadko. Natomiast jeśli potrzebuję bulionu do sosu, kaszy, risotta czy zupy, używam tej pasty.
      Oczywiście można zrobić z niej także rosół, ale nie będzie smakował tak, jak z wiejskiej kury.

      • Uwielbiam rosół z miejskiej kury, miejskia jajka, miejskie ziemniaczki, miejski chlebek, miejską kaszankę.
        Te wszystkie produkty z przyrostkiem „wiejskie” są jakieś dziwne.

        • Czemu dziwne? dają Ci informację, że kura jest wiejska a nie z fermy, że chodziła po podwórku i wygrzebywała larwy much z krowich kup i generalnie nie wiadomo co trafiła jeszcze. Te na fermach – zgodnie z przepisami karmione dokładnie kontrolowaną paszą – wiesz co jedzą – tylko trzeba mieć na tyle dużo wiary w ludzi, żeby wierzyć, że nikt nie dodawał hormonów i antybiotyków „aby lepiej rosło”… każdy je to co lubi i to w co wierzy…

  18. co za bezsens… w sklepach tyle przypraw w obecnych czasach a tu sie mam babrac zeby plesn wyhodowac i to mi tyle da ,ze hey…szkoda ze jeszcze nie napiszą ze to cos wyleczy i uodporni…????

  19. W kółko słyszę o trujących właściwościach kostek rosołowych, więc tym razem miałem dość tego narzekania i spojrzałem na rosół z kury Knorra:
    1. Tłuszcze roślinne (palma, shea, illipe, sal), tłuszcz kurzy – wszystkie naturalne masła z różnych nasion lub orzechów (no i z kury).
    2. Ekstrakt mięsa kurzego (czyli rosołowy wywar), naturalne aromaty tegoż, ekstrakt drożdżowy (czyli hydrolizowane drożdże, znaczy maggi – mieszanina naturalnych aminokwasów),
    3. Przyprawy: sól, cukier, syrop karmelowy, kurkuma, nasiona selera, marchew, natka pietruszki – norma.
    4. Inne: skrobia, maltodekstryny (częściowo hydrolizowana skrobia czyli coś co powstaje już w ustach jak jesz chleb oraz w skórce chleba przy pieczeniu).
    5. Wzmacniacze smaku: glutaminian sodu – część jednego z podstawowych aminokwasów; inozynian, guanylan sodu – części rybonukleotydów, składników RNA w każdej komórce ciała. Wszystkie trzy powszechne w każdym mięsie i w organiźmie ludzkim, uwalniane w dużych ilościach podczas trawienia mięsa. Różnica jest taka, że tutaj podawane od razu w formie wzmacniającej smak i w małych ilościach. A zjedzenie kotleta uwalnia w żołądku wielokrotnie większe ilości wszystkich tych trzech składników, niezbędnych nam do życia. Zresztą uwalniają się także z mięsa już przy jego dłuższym gotowaniu, np. robieniu rosołu.
    Koniec. Nic więcej.
    Same składniki naturalne lub naturalnie przyswajane podczas jedzenia zdrowych potraw.
    Rozumiem, że komuś może nie pasować smak rosołku z kostki i że fajnie jest czuć dumę z własnoręcznie upichconego rosołu. Wporzo! Każdy może sobie robić co lubi jak ma czas. Ale to nie powód, żeby zmyślać jakąś nienaturalność czy szkodliwość, oskarżać o trucicielstwo albo wbijać w poczucie winy.
    Kostki rosołowe NIE RÓŻNIĄ SIĘ składem od tego co normalnie gotujecie i jecie.
    A zbiory towarzyskich plotek na temat jedzenia pt. eFood są równie wiarygodne jak sensacyjne doniesienia Pudelka.

    • z tą naturalnością to bym nie przeszkadzał. Większość powyższych składników zawartych w anazliowanej kostce nie występuje w naturalnej formie, a wersji przetworzenej (np. tłuszcze utwardzone trans, które mogą powodować raka piersi i miażdżycę) i pisanie, że wszystkie są częścią naturalnych związków nie większego sensu. Glutaminian sodu owszem występuje naturalnie w niektórych produktach spożywczych, ale w ilości wielokrotnie mniejszej niż jako dodatek spożywczy. Natomiast skoro produkt potrzebuje aż trzech rodzajów chemicznych wzmacniaczy smaku, to generalnie jest z nim chyba dość słabo 🙂 Poza tym, czy ktoś kiedyś dodawał do rosołu cukru czy syropu karmelowego? Nie sądzę.
      Ostatnie uogólniające zdanie sugeruje, że mamy do czynienia z jakimś zaniepokojonym producentem kostek rosołowych 🙂

      • Tak, zawsze dodaje do rosołu ok. 0,5 lyżezki cukru .Kiedyś /a mam 68 lat/ przeczytałam, że dobrze do rosołu dodać odrobine cukru i ząbek czosnku. Polecam. Ja dodaje jeszcze szczyptę chili..rosół jest boski…

  20. hej zachwyceni , zastanówcie się ostatnim składnikiem 100g soli , co to ma być , lek na nerki? Jak łatwo was podpuścić. Nie wiem co gorsze czy kostka rosołowa czy 100g soli, osobiście wole kostkę !!

    • Chyba ,że ktoś jest uczulony na glutaminian sodu i z tego powodu nie może używać kostki.Na przykład ja i dlatego chetnie skorzystam z tego przepisu

    • Zatruł? I to jest dla Pani wystarczający dowód, ze kostki kupne są ok? Chemia zalega w organizmie, człowiek gorzej się czuje, krócej żyje, nie mówiąc już o jakże niestety częstym raku…Proszę poczytać trochę o zdrowym jedzeniu i przestać pisać bzdury.

    • A ja znam dwie osoby, w tym siebie, które zaczęły doświadczać bólu brzucha po kostkach knorra. Zrezygnowałam, przerzuciłam się na doprawianie ziołami i jest ok.

  21. nie uzywam kostek rosołowych bo rosól na nich jest wrecz ochydny…nie wspomne o reszcie potraw z ich dodatkiem… posmak jest paskudny po nich… miałam okazje tylko raz spróbowac dania z ich dodatkiem – nigdy wiecej… bleeeh
    Jednak sposobu na naturalną „kostkę” wypróbuję z ciekawosci.

  22. ludzie rosół można zrobić góra 2 razy w miesiącu – podczas gotowania wytrąca się bardzo szkodliwe białka puryny – można poczytać w internecie.
    jak każdego dnia masz na stole kiełbasę, mięso i jeszcze zupę na rosole czy sam rosół – dlatego choroby – rak, cukrzyca, dna mozanowa, chore nerki – żaden organizm tego nie wytrzyma… a gotowanie z gotową chemią to dopiero dodatkowa trucizna…

  23. Fajny pomysł, ale nie nowy. Ja wszelkie wersje smakowe pasty-rosołku robię w thermomixie i do pół roku można trzymać je w małych słoiczkach. Rewelacyjny pomysł i żałuję, że tak późno odkryłam to urządzenie.

  24. Buliony do przechowywania to dawna tradycja polskiej kuchni ziemiańskiej – we wspomnieniach mojej prababki zachował się przepis, jak gotuje się rosół aż do odparowania i suszy się go w płatach na słomie.
    Bulion był z wołowiny i cielęciny, rosół z drobiu.

  25. może fajny przepis, jeszcze nie próbowałem go zrobić, ale jak dla mnie za dużo soli, ograniczyliśmy w kuchni sól do minimum, ziemniaków wogóle nie solimy, do zup pół łyżeczki, mięso ledwie co, i mam jedną uwagę jak dla mnie za mało lubczyku, w końcu to właśnie lubczyk nadaje zupie ten oryginalny smak, dzięki któremu możemy zastąpic piąty smak czyli Glutaminian sodu, Myślę że zamrożenie tej pasty w kostkarce może być najlepszym sposobem na przechowywanie tej pasty i późniejsze jej dozowanie, ewentualnie można dać do woreczka foliowego , zawiązać i rozwałkować tak na grubość 1 cm i tak zamrozić, zawsze będzie można odkroić sobie kawałek nożem.

    • Na pierwszy rzut oka wydaje się, że soli jest dużo, jednak przy stosowaniu po łyżeczcze pasty na jakieś pół litra wody, wcale nie wychodzi tak słono. Sposób przechowywania bardzo sprytny, muszę wypróbowac. Lubczyku można dodać owszem więcej, podobnie jak innych ziół – można śmiało modyfikować 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *